Głos PSB - Grupa PSB S.A.

Poprzednie wydania

Nr 2(68)/2012

Nr 1(67)/2012

Nr 6(66)/2011

Nr 5(65)/2011

Nr 4(64)/2011

Nr 3(63)/2011

Zobacz pozostałe wydania

Newsletter

Wpisz swój adres e-mail a będziesz regularnie otrzymywać informacje o nowościach pojawiających się w serwisie.

Dodaj
Informacje o biuletynie
 

StalMet – czerpanie z Grupy

Mariusz Dul i Andrzej Bednarski

Zdarza się, że na biurku czy stole u kupca naszej Grupy widzę aktualny egzemplarz Głosu PSB, akurat zawierający informacje na temat działalności jego firmy. W Głosie 6-2011 odnotowaliśmy zwycięstwo StalMet-u w walce (z PKP) o mur oraz uznanie lokalnych mediów dla balonu Mrówka, sprowadzonego przez Stal- Met na zawody w okolicach Stalowej Woli. Na kroniki biznesu składają się rozmaite fakty. Walka z PKP o mur i loty balonem Mrówka do najważniejszych w historii StalMet-u nie należą, ale już pewne wydarzenie sprzed 20 lat – tak. Andrzej Bednarski i Mariusz Dul, współwłaściciele StalMet-u nie mogą nie zapisać w annałach swojej firmy wyprawy do Świętochłowic.
Andrzej, kupiec działający w branży obuwniczej, budował dom i blachę do krycia dachu zdobył, po niemałych staraniach, w Hucie Florian. Arkusze na cały dach można było dowieźć w dwa dostawcze Żuki.

Załoga StalMet-u

Spółka przez przypadek

Drugiego Żuka prowadził Mariusz – serdeczny kolega Andrzeja ze szkoły, na przełomie lat 80-tych i 90-tych właściciel sklepu z częściami motoryzacyjnymi. Pojazdy były mocno wysłużone, wracali do Stalowej Woli ze Świętochłowic z przystankami. I na każdym ktoś pytał skąd mają taką piękną blachę. Potem, już w trakcie krycia dachu, ludzie pytali o to jeszcze częściej,prowokując Andrzeja i Mariusza do podjęcia nowej, tym razem wspólnej działalności, czyli kupna i sprzedaży arkuszy blachy dachowej. Nie rezygnując z prowadzonego na własny rachunek – każdy zupełnie samodzielnie – handlu obuwiem i artykułami motoryzacyjnymi, Andrzej i Mariusz zarejestrowali pod koniec lipca 1992 r. spółkę PPHU StalMet – tak ją nazwali, bo chcieli sprzedawać stalową blachę na dachy.

Wybór kolorów

Blacha z Floriana sprzedawała się znakomicie. Dysponowali arkuszami zaledwie w 2 kolorach: brązowym i czerwonym, ale chętnych nie brakowało. Współwłaściciele StalMet-u żartują dziś, że byli wtedy i tak bardziej elastyczni, niż Henry Ford, który rekomendował swój samochód tylko w kolorze czarnym… I też miał zbyt. Od razu ustalili, że wszystkie pieniądze zarobione na handlu blachą przeznaczają na rozwój StalMet-u. Jedyną osobistą korzyść z tego biznesu odnosili wracając ze Świętochłowic z towarem – fundowali sobie w przydrożnym barze po dużym kawałku kiełbasy na gorąco. To był przez ponad 2 lata cały ich „zysk osobisty” ze spółki StalMet. Przywożoną Starami PKS z huty blachę, po 10–20 ton, kładli na podwórku domu Mariusza – żadnego magazynu czy placu składowego nie opłacali. Do klientów rozwozili blachę pożyczonym Żukiem osobiście, po godzinach pracy w swoich sklepach z obuwiem i artykułami motoryzacyjnymi – zero kosztów. A klientów zdobywali dzięki ustawieniu 2 arkuszy blachy – jeden czerwony, drugi brązowy – na stojakach przed sklepem Mariusza, zamówienia na pokrycia dachowe zbierał pracownik sklepu, niejako „przy okazji”, który płacone miał przecież za sprzedaż akumulatorów.

2000 m2 dla detalu – oferta na takiej powierzchni robi wrażenie

Sala obsługi inwestorów i wykonawców budowlanych

Za co kupiec pije szampana

W 1994 r. kupili 30 arów „bałaganu” po Stalowowolskiej fabryce domów. Teraz mogli poszerzyć ofertę. W krótkim czasie zostali prekursorami na lokalnym rynku w handlu innymi rodzajami materiałów dachowych. Nazwę spółki zmienili na Centrum Pokryć Dachowych StalMet. Pamiętają, że inna zmiana – wieloletnich przyzwyczajeń klientów, którzy uznawali wyłącznie pokrycia z blachy – nie poszła gładko. Po długich tygodniach starań o pierwszego inwestora, który zdecydował się na dach ceramiczny, zaraz po złożeniu przez niego zamówienia wypili w StalMecie szampana.
W międzyczasie wzbogacili asortyment pokryć z blachy o importowane dachówki ze Szwecji. Dziś rynek pokryć dachowych w Stalowej Woli nie odbiega od przeciętnej krajowej. Można wybierać w dachówkach ceramicznych i cementowych, rozmaitych pokryciach z papy i gontów bitumicznych, nadal jednak część klientów preferuje blachodachówkę.

Model zarządzania firmą

Andrzej Bednarski trzymał się równolegle handlu obuwiem do 1996 r. Mariusz Dul zrezygnował ze sklepu z częściami motoryzacyjnymi dopiero w 2007 r. Ale od momentu utworzenia StalMet-u to właśnie wspólna firma pochłaniała coraz bardziej ich uwagę. Chcąc uzyskać dostęp do szerokiej palety materiałów budowlanych, wszystkich tych które pozwalają postawić dom od fundamentów po dach, wraz z wykończeniem, w 2000 r. właściciele StalMet-u przystąpili do Grupy PSB. W marcu 2001 r., zmieniając formę prawną spółki nazwali ją Polskie Składy Budowlane StalMet sp. z o.o. W grudniu 2002 r. kupili upadający oddział Kieleckiej Centrali Materiałów Budowlanych w Stalowej Woli – niemal 2 hektary księżycowego krajobrazu z rozwalającymi się magazynami, pomieszczeniami biurowymi w barakach, nieutwardzonymi placami składowymi. Rok 2003 poświęcili na przystosowanie obiektów po KCMB, tak żeby można było w nich handlować. W kolejnym roku sprzedali nabyte 10 lat wcześniej 30 arów (teraz już zbędne). Wreszcie – w 2008 r. zaczęli budować wielkopowierzchniowy sklep klasy PSB-Mrówka
Ot, proza kupieckiego biznesu: handel, inwestycje w obiekty umożliwiające poszerzenie oferty, zdobywanie nowych, coraz bardziej wymagających klientów. Tylko jak to się robi w konkretnych warunkach? Andrzej Bednarski i Mariusz Dul rozmowę na temat zarządzania spółką zaczynają od polityki kadrowej. – Nikogo nie przyjmujemy „z polecenia”. Dokładnie przyglądamy się każdemu zanim zaoferujemy staż. Potem też uważnie śledzimy postępy kandydata w pracy na danym stanowisku. Kto się sprawdzi – ten zostaje. U nas nie ma fluktuacji. Na 30 pracowników Mrówki tylko 4 osoby były zatrudnione wcześniej w naszej firmie. Pozostali trafili do Mrówki z rekrutacji. Patrząc z perspektywy dwóch lat zaledwie 4 osoby spośród rekrutowanych musiały się z nami pożegnać.
Inna niepisana, ale obowiązująca zasada – jako właściciele firmy delegujemy maksymalnie dużo uprawnień pracownikom.

Tym razem w sali konferencyjnej naradzają się pluszaki…

Andrzej Bednarski, Mariusz Dul i ... Enduro na Sycylii

W ocenie audytora

Alicja Serafin, audytor ds. sieci sprzedaży w Grupie  PSB trafiła do StalMet-u w marcu 2011 r.,żeby dokonać audytu firmy ze Stalowej Woli. Co zastała? – Nowoczesny, dobrze zorganizowany obiekt mieszczący hurtownie i sklep detaliczny Mrówka, dobrze zorganizowane i wyposażone zaplecze socjalne dla pracowników. Do tego dobra atmosfera pracy, zadowoleni pracownicy i …nadzwyczaj skromni właściciele firmy, przyjmujący optymistycznie każdą konstruktywną uwagę, przede wszystkim jako ważny temat do dyskusji oraz ostatecznie do znalezienia rozwiązania. Wytyczone działania kierownictwa Mrówki pod „opieką” właścicieli StalMet-u przyniosły zamierzony skutek w postaci przede wszystkim poprawy strony wizualnej sklepu, wyglądu wielu layoutów regałowych, wzrostu świadomości pracowników na temat zasad merchandisingu, potrzeby szkoleń oraz wspólnej odpowiedzialności za firmę. Laurka? Nie w tym przypadku.

Nie tylko motor biznesu

Mrówka w Stalowej Woli była w marcu 2010 r. 37 obiektem tej klasy w sieci PSB. Pozycja przyzwoita, wszak w ciągu kilku lat sklepów PSB-Mrówka ma być w Polsce kilkaset. Mimo to właściciele StalMet-u wyjaśniają reporterowi powód, dla którego „dopiero” w 2008 r. podjęli inwestycję i jak to się stało, że budowa trwała kilkanaście miesięcy. – Myśmy od razu, gdy tylko zarząd Grupy przedstawił ideę tworzenia sieci detalicznej, czyli placówek DIY w średniej wielkości miastach, ocenili, że to strzał w dziesiątkę. Ale brakowało nam środków. A potem, już budując naszą Mrówkę, musieliśmy przecież równocześnie utrzymać na normalnym poziomie sprzedaż w działających obiektach StalMet-u. Wznoszenie nowego wielkopowierzchniowego obiektu w miejsce stopniowo burzonych starych magazynów i innych pomieszczeń to operacja „na żywym organizmie”. Czy trud się opłacił? – Bez wątpienia! Szkoda, że nie było nas stać na Mrówkę wcześniej. – Mrówka wzmocniła StalMet. Dopełniła hurt detalem. Mamy pod jednym dachem 3000 m2. Magazyn składu budowlanego 600 m2 + Mrówka 2000 m2 sąsiadujące ze sobą przez ścianę to bardzo dobre rozwiązanie. Są tu jeszcze na 400 m2 pomieszczenia biurowe, socjalne i sala do szkoleń. Mrówkę wzbogaca na zewnątrz dział ogród (500 m2) a nieopodal magazynu mamy wiatę 1300 m2. Plac składowy zajmuje 3000 m2. Dla klienta ważna jest przede wszystkim bogata oferta towarowa StalMet-u, ale nieobojętny także standard zakupów. W rok od uruchomienia, w marcu 2011 r. wyposażono Mrówkę w klimatyzację, pierwszą w Stalowej Woli w placówce handlu materiałami budowlanymi i wyposażenia mieszkań.
Andrzej Bednarski i Mariusz Dul oceniają Mrówkę jako produkt kompletny. – PSB dając Mrówkę swoim akcjonariuszom, daje nie tylko znakomity pomysł na biznes, ale też całe „oprzyrządowanie”, dosłownie „gotowiec”, w nim m.in. schemat sklepu, założenia organizacji jego pracy, wykazy asortymentu, założenia i instrumenty marketingowe. Tylko brać. Pomysły i towar. I oczywiście wiedzę ekipy z Wełecza i kolegów kupców, którzy zdobyli doświadczenie w handlu w Mrówkach wcześniej.
– Mrówka jako sam znak firmowy budzi powszechną sympatię. Wiemy, że logo naszego sklepu i całej sieci jest przyjaźnie odbierane. Staramy się w naszym otoczeniu umocnić ten dobry wizerunek. Zamawiamy w PSB na potrzeby naszej Mrówki po 50 tys. egzemplarzy gazetek promocyjnych. Rozdaliśmy przed świętami Bożego Narodzenia 10 tysięcy kalendarzy kartkowych na 2012 rok. Na nasze zlecenie firma Smyk ze Stalowej Woli zaprojektowała dwie pluszowe maskotki – Mrówkę wysokości 50 cm i Mrówkę 110 cm. Tych mniejszych rozdaliśmy już niemal 400. Większe trafiają do organizatorów różnych imprez jako nagrody np. w konkursach. Ostatnio wręczano nasze pluszowe duże Mrówki podczas imprez organizowanych w Stalowej Woli przez Dom Dziecka, Stowarzyszenie Przyjaciół Klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów „Pokój i Dobro”, Stowarzyszenie na rzec Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej „Szansa”.

Jak lokalny rynek, to lokalny bank

Z artykułu zamieszczonego w kwartalniku wydawanym przez Nadsański Bank Spółdzielczy z siedzibą w Stalowej Woli dowiaduję się, że to właśnie ten bank zaproponował StalMetowi najlepszą ofertę kredytowania budowy sklepu PSB-Mrówka. Autorka artykułu podkreśla też fakt realizacji całej sieci marketów budowlanych przez Grupę Polskie Składy Budowlane.  Właściciele StalMet-u zorientowali się w trakcie budowy Mrówki, że – wszyscy wykonawcy realizujący prace przy tym obiekcie mają konta w tymże banku spółdzielczym, co niezwykle ułatwia współpracę. Atutem lokalnego spółdzielczego banku jest również to, że procesy decyzyjne kończą się w Stalowej Woli, co znacznie je przyspiesza, a także zmniejsza liczbę niezbędnych formalności. W jednym z banków komercyjnych nie nadążaliśmy z wypełnianiem formularzy, bo niemal co dzień pojawiały się nowe i jeszcze bardziej skomplikowane, a nasze papiery krążyły między Krakowem, Lublinem i Warszawą.

„Słoneczny Zdrój” – oczywiście że tak

Stąpają mocno po ziemi. Trzymają rękę na pulsie lokalnego rynku. Mają jednak także poczucie siły płynącej z tego, że są w organizacji obejmującej całą Polskę. Wiedzą, że PSB czerpie swoją siłę również od nich, gdzieś w centrali Grupy doświadczenie kupców ze wszystkich regionów sumuje się, tworzy dodatkową wartość.
Andrzej Bednarski i Mariusz Dul manifestują zaufanie do PSB także poprzez akces do działania na zupełnie nowych płaszczyznach. Zdecydowali np., że StalMet nabędzie udziały w nietypowym dla Grupy przedsięwzięciu, jakim jest budowa pierwszego w województwie świętokrzyskim czterogwiazdkowego hotelu uzdrowiskowego „Słoneczny Zdrój”. – Skoro PSB buduje hotel – wchodzimy w to! – deklarują i zostają akcjonariuszami „Słonecznego Zdroju”.

Enduro – definicja i filozofia

Jest czas naprawdę ciężkiej pracy i jest czas relaksu, wypoczynku. Andrzeja i Mariusza i tutaj łączy wspólna pasja – Enduro.
Zgodnie z definicją chodzi o rodzaj sportu motorowego polegającego na pokonaniu trasy o nawierzchniach asfaltowych jak i terenowych. – Nasze motory są jak samochody terenowe, mocne i niezawodne. Jeździmy od 10 lat dwa razy w roku po tydzień, pokonując 5–6 tysięcy kilometrów. Omijamy miasta. Mamy kontakt z przyrodą. Trafiamy w mało znane miejsca, rozmawiamy z miejscowymi ludźmi. Coś fantastycznego. Zjeździliśmy już Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Grecję, Włochy, Turcję. W marcu wybieramy się do Afryki Północnej. Enduro Andrzeja kryje się za marką Honda. Mariusza to BMW.

W 2011 r. firma StalMet zatrudniała 50 osób, a jej przychody sięgnęły wg wstępnych danych 22 mln zł. Detaliczna Mrówka StalMet-u korzystała w 90% z zaopatrzenia centrali PSB. Około 50% przychodów hurtowni StalMet-u zapewniała sprzedaż materiałów budowlanych zakupionych poprzez centralę PSB.

Mirosław Ziach

 

Grupa Polskie Składy Budowlane SA, siedziba: Wełecz 142, 28-100 Busko Zdrój,
wpisana do Rejestru Przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Kielcach pod nr KRS 0000015152,
NIP 655-16-40-402, kapitał zakładowy – wpłacony: 23.349.000 zł.